Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Banki wirtualne – déjà vu?

Jeszcze kilkanaście lat temu bankowość wirtualna była tematem, nad którym zachwycali się ludzie (w tym szczególności firmy konsultingowe) na całym świecie i wieszczyli takim bankom wspaniałą przyszłość. Niektórzy przewidywali nawet upadek tradycyjnych banków (z siecią placówek) i wysyp dużej liczby wirtualnych graczy. Rzeczywistość okazała się jednak inna, prognozy firm konsultingowych zostały zweryfikowane w praktyce, a banki wirtualne nie wyeliminowały z biznesu tych tradycyjnych. Obserwując jednak rynek widać, że temat banków wirtualnych znowu powraca.

Co to jest bank wirtualny? Bank wirtualny to bank, który nie posiada placówek rzeczywistych. Klient nie ma możliwości bezpośredniego (fizycznego) obcowania z pracownikami banku i z samym bankiem. Kontakt odbywa się przez telefon (call center, IVR, bankowość mobilną w postaci aplikacji lub strony mobilnej light), Internet (poczta e-mail, formularze na stronie internetowej, media społecznościowe, chaty, itd.), telefonię IP (np. Skype) lub też bardziej tradycyjnymi sposobami, np. zwykły list :-) .

Tak jak wspomniałem wcześniej – na początku ery banków wirtualnych panował ogólny zachwyt nad tym modelem prowadzenia biznesu bankowego. W raporcie „Banking on multimedia”, firma McKinsey wskazywała, że zalety banków multimedialnych (tak wówczas nazywano banki wirtualne) to 30-40% niższe koszty działalności i 30-50% zwrot z kapitału (w stosunku do 10-15% w banku tradycyjnym). Z kolei firma konsultingowa, Booz, Allen & Hamilton wskazywała, że koszt takiej samej operacji realizowanej w oddziale jest 107 razy wyższy, niż ma to miejsce w przypadku wykorzystania do tego celu bankowości internetowej. Opierając się na tych i podobnych danych, wykazywano bezwzględną wyższość kanału internetowego nad tradycyjnymi. Wieszczono rychły upadek tradycyjnych banków pod naporem niezliczonych nowych konkurentów i z powodu wysokiej ceny świadczonych usług. Praktyka jednak bardzo szybko pokazała, że osiągnięcie takiego poziomu oszczędności nie było możliwe – w badaniach nie uwzględniono chociażby wysokich nakładów inwestycyjnych wymaganych na wdrożenie czy zmiany nawyków klientów. Znaczenie miała także korekta po internetowej hossie, która zweryfikowała, że większość założeń internetowego biznesu nie miała pokrycia w prawdziwym życiu. Oczywiście proces wirtualizacji obsługi klienta przyniósł korzyści bankom, ale skala oszczędności nie była taka jak się spodziewano (prognozowano). Warto także podkreślić, że część banków wirtualnych musiała wyjść poza sieć www, aby sprzedawać bardziej skomplikowane produkty.

Na polskim rynku jest kilka banków wirtualnych. Można do nich zaliczyć Toyota Bank, Volkswagen Bank Direct, BGŻ Optima oraz  Inteligo. mBank który pozycjonuje się jako bank wirtualny tak naprawdę nim już nie jest, ponieważ posiada własną sieć placówek naziemnych i rozbudowaną ofertę finansową przez co stał się de facto „supermarketem” finansowym. Do wejścia na polski rynek szykuje się także Zuno czyli projekt Raiffeisen Bank International oraz Alior Sync. Banki wirtualne posiadają ograniczoną ofertę prostych produktów bankowych, które pasują do internetowego modelu dystrybucji. Dzięki modelowi biznesowemu są w stanie zagwarantować swoim klientom atrakcyjną ofertę cenową.

 Temat banków wirtualnych na przestrzeni ostatnich lat trochę spowszedniał – nie budzi on już tylu emocji co na początku. To jednak może się zmienić za sprawą najnowszych inicjatyw, które pojawiły się na amerykańskim rynku: Simple oraz Movenbank. Simple to start-up finansowy, który wcześniej nazywał się BankSimple, jednak przy okazji komercyjnego uruchomienia usunięto z nazwy słowo „bank”. Taki krok był uzasadniony, ponieważ Simple to nie bank (nie posiada licencji bankowej) a jedynie pośrednik finansowy, który sprzedaje produkty finansowe (rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy, karta płatnicza (punkty naziemne i Internet oraz wypłaty z bankomatów)) od swoich partnerów biznesowych. Pieniądze klientów trzymane są w bankach, które objęte są amerykańskim systemem gwarantowania depozytów FDIC. Rolą Simple jest proste podanie tych produktów swoim klientom oraz zapewnienie atrakcyjnych interfejsów do ich obsługi

1.PNG

Karta płatnicza Simple Visa

Jeśli chodzi o prostotę swoich produktów – na swojej stronie internetowej Simple jasno i klarownie komunikuje, że nie pobiera ukrytych opłat i nie „karze” swoich klientów. Simple nie pobiera opłat za prowadzenie konta, niski poziom salda czy posiadanie karty płatniczej. Simple także otwarcie mówi na czym zarabia, a zarabia na udziale w marży odsetkowej, którą wypracowują banki partnerskie Simple (mówiąc w skrócie na różnicy w oprocentowaniu między kredytami a depozytami) oraz na udziale w interchange fee, czyli opłacie, która jest pobierana przez bank wydający kartę w czasie realizacji transakcji kartowej. Z tego wyłania się prosty model biznesowy Simple: zbieramy pieniądze od klientów, na których zarabiamy dzięki marży odsetkowej oraz dzięki ich płatnościom kartami płatniczymi; koszty minimalizujemy dzięki automatyzacji procesów i braku tradycyjnej sieci. Wracając do tematu atrakcyjnych interfejsów do obsługi klientów: Simple dużą wagę przykłada do serwisu transakcyjnego (dostępnego także na urządzenia mobilne – iPhone i Android. Tutaj warto wspomnieć, że Simple sugeruje posiadanie takich aparatów, jeżeli chce się zostać klientem). Interfejs umożliwia m.in. zarządzanie finansami (np. poprzez planowanie przyszłych wydatków, stawianie celów oszczędnościowych), wyszukiwanie z użyciem języka naturalnego, pokazywanie historii transakcji z wykorzystaniem Google Maps czy deponowanie czeków poprzez wykonanie telefonem zdjęcia czeku.

2.PNG

System transakcyjny Simple – historia transakcji połączona z Google Maps

3.PNG

System transakcyjny Simple – wyznaczanie i realizacja celów oszczędnościowych

4.PNG

System transakcyjny Simple – wyszukiwarka

Podobnym przedsięwzięciem do Simple jest Movenbank (uruchomienie komercyjne w połowie bieżącego roku, jednak już teraz zaproszeni użytkownicy mogą się rejestrować i logować do movenbank.com za pośrednictwem Facebook’a). Movenbank także będzie pośredniczył w sprzedaży produktów, upraszczając ofertę i procedury, wprowadzając przejrzysty model opłat i prowizji. Twórcy Movenbank twierdzą, że tworzą nowy standard w bankowości („next generation banking”) dostosowany do wymagań generacji Y. Movenbank idzie nawet o krok dalej niż Simple. Klienci nie będą posiadali tradycyjnej plastikowej karty płatniczej. Płatności będą dokonywane zbliżeniowo z wykorzystaniem smartfonów. Movenbank zapowiada także inne rewolucyjne zmiany: badając zdolność kredytową klienta Movenbank będzie wykorzystywać m.in. punktową ocenę reputacji klienta w oparciu o serwisy społecznościowe. Ma temu służyć narzędzie CRED, jednak na razie nie znamy więcej szczegółów na temat tego rozwiązania.

5.PNG

Landing page Movenbank

Banki wirtualne drugiej generacji to na pewno odważny krok biznesowy. Innowatorzy nigdy nie mają łatwego życia i ponoszą duże ryzyko finansowe oraz reputacyjne związane z takimi przedsięwzięciami. Simple i Movenbank, nawet jeżeli nie okażą się rynkowym sukcesem, na pewno przetrą szlaki i pokażą nowe możliwości (zmieniając punkt widzenia różnych osób) w tradycyjnym świecie bankowości.


No comments yet.

Skomentuj

Grupa Bankier.pl VAT.pl PIT.pl 24.pl systempartnerski.pl Twoja-Firma.pl PRNews.pl MamBiznes.pl Bankier.pl